Zakupoholizm – gdzie leży granica między hobby a nałogiem


Zakupoholizm – gdzie leży granica między hobby a nałogiem

Głównym objawem zakupoholizmu jest nieustanna potrzeba kupowania – nawet tych rzeczy, których się nie potrzebuje. Niemniej, przecież przywykliśmy do tego, że mamy kilkanaście t-shirtów, kilka sukienek na rozmaite okazje i co najmniej o połowę więcej par butów, niż rzeczywiście potrzebujemy.

Właśnie takie nawyki wyrabia u nas konsumpcjonizm, który promuje m.in. dążenie do jak najbardziej eleganckiego wyglądu, pogoni za nowymi trendami i wyrażanie siebie poprzez wygląd. Przyznam się, że sama mam pełną szafę ubrań, które po przeprowadzce właściwie się nie mieszczą w dostępnej dla nich przestrzeni. Podobne wrażenia ma zapewne wiele innych kobiet. Czy oznacza to, że jesteśmy zakupoholiczkami? Absolutnie nie!

Mówi się, że dopóki nie ma się długów z powodu nieustannego robienia zakupów, to nie ma mowy o zakupoholizmie. Niemniej wcale nie jest to prawdą – osoby otrzymujące sowitą pensje zwykle na początku jeszcze nie wydają jej całkowicie na różne przyjemności. Problem pojawia się w momencie, kiedy mimo tego, że wiesz, że nie potrzebujesz wybranej rzeczy i nie stać cię na nią, kupujesz ją, bo odczuwasz wewnętrzny przymus – nie panujesz nad swoją wolą. Zakup ładnej rzeczy u wielu kobiet spowoduje uśmiech i przypływ radości. U zakupoholiczek ten szczęśliwy moment zakończy się jednak wyrzutami sumienia.

Zakupoholiczki nie potrafią kontrolować wydatków, nawet jeżeli mają gorszy finansowo okres. Na koniec obalmy jeszcze jeden mit – na ten nałóg cierpią także mężczyźni!

Dodaj komentarz