Mamy nadmiar kosmetyków – zastanów się dwa razy zanim kupisz


Mamy nadmiar kosmetyków – zastanów się dwa razy zanim kupisz

Rebecca Bloomwood – tytułowa bohaterka filmu „Wyznania zakupoholiczki” – wychodząc z nałogu zadawała sobie pytanie – czy jest mi to potrzebne? Tę prostą psychologiczną technikę warto wdrożyć podczas wizyty w drogerii, perfumerii i internetowym sklepie z kosmetykami.

Od kilkunastu miesięcy odnoszę wrażene, że sieci sklepów zajmujących się sprzedażą kosmetyków próbują na siłę wcisnąć klientkom produkty, które słabo schodzą, albo w ogóle nie schodzą, bo jest ich na rynku po prostu za dużo. Współczesne kosmetyki są bardzo wydajne, co jest ich ogromnym plusem. Konsumentki na tym zyskują, ale dla konkurencyjnych koncernów kosmetycznych to duży problem.

Może szampon? – mamy w przecenie, a może krem 50+ za pół ceny? Takie propozycje często słyszymy przy kasie. Najlepiej je zignorować. Przecież to, co potrzebne jest już w koszyku. Podatność na marketingowe sztuczki kończy się tym, że kosmetyki stoją w szafkach i zalegają w kosmetyczkach – są i tak nieużywane, nie pełnią swojej roli.

Nie chodzi o to, żeby mieć ich jak najwięcej, tylko o to, żeby jak najlepiej o siebie dbać. Wbrew temu, co próbują wmówić nam reklamy wykupienie pół asortymentu drogerii wcale nie jest konieczne.

Dodaj komentarz